Aloes w pielęgnacji: czy warto?

Aloes w pielęgnacji: czy warto?

Czy to właśnie aloes jest odpowiedzią na nasze wszystkie skórne bolączki? 

Żele aloesowe (a już w szczególności marki Holika Holika) szturmem wdarły się na blogi, sklepowe półki i do kosmetyczek wielu kobiet. A kto nie zauważył, musiał przespać jakieś ostatnie… dwa lata. Ten szał skłonił mnie do poszukania odpowiedzi na pytanie, czy warto postawić na aloes. Zgłębiając jego fenomen, natrafiłam na dwa wykluczające się głosy.

Po pierwsze, wszystkie sklepy z półproduktami kosmetycznymi oraz ekologiczne serwisy (zwłaszcza te należące do znanej ze sprzedaży soku z aloesu sieci MLM) jak jeden mąż wychwalają cudotwórcze właściwości tej rośliny. Upatrują w niej źródło długowieczności, ale… nie oni pierwsi. Już starożytni Egipcjanie nazywali aloes „rośliną nieśmiertelności”, stanowił też obowiązkowy element wyprawki faraona na tamten świat. Współcześnie, regularne stosowanie aloesu ma rozwiązać nasze wszystkie skórne dylematy (począwszy od gojenia ran a na zapobieganiu powstawania zmarszczek kończąc); a jego spożywanie doustne ma zapewnić życie wolne przede wszystkim od raka.

Nieco bardziej powściągliwi w tworzeniu pochwalnych pieśni na cześć Aloe barbadensis są naukowcy. Owszem, istnieją badania potwierdzające dobroczynne właściwości pewnych wchodzących w skład aloesu substancji, ale zdaniem mądrych głów potrzeba… jeszcze dokładniejszych badań klinicznych, aby jednoznacznie potwierdzić, że to właśnie aloes jest odpowiedzią na wszelkie pytania ludzkości.

Uporządkujmy jednak potwierdzone fakty. Aloes zwyczajny – Aloe barbadensis lub Aloe vera – to sukulent przystosowany do życia w trudnych, suchych warunkach (jak wszystkie sukulenty zresztą). W jego podłużnych, mięsistych w dotyku liściach znajduje się miąższ, który zapewnia roślinie przetrwanie w pustynnym i niesprzyjającym klimacie. Ten miąższ jest od wieków przedmiotem fascynacji ludzkości. Jest też powszechnie wykorzystywany w produkcji kosmetyków.

Disclaimer

W dalszej części wpisu skupiam się przede wszystkim na korzyściach związanych ze stosowaniem miąższu aloesu (żelu aloesowego) na skórę. Doustne stosowanie aloesu jest przedmiotem wielu kontrowersji – przede wszystkim związanych z bezpieczeństwem i komfortem jego stosowania. A… i jak do tej pory nie ma naukowych dowodów, jakoby aloes leczył raka.

Miąższ aloesu składa się w 99% z wody oraz w pozostałym jednym procencie z kilkudziesięciu innych substancji, m.in. witamin z grupy B, witaminy C, kwasu foliowego, karotenu, polisacharydów, fitosteroli czy antrachinonu. Owe 1% ma odpowiadać za przypisywane aloesowi następujące właściwości:

  • przyśpieszanie procesu gojenia się ran oraz oparzeń
  • łagodzenie podrażnień
  • nawilżanie skóry
  • neutralizowanie wolnych rodników
  • leczenie trądziku
  • przeciwdziałanie przedwczesnemu starzeniu się skóry
  • zmniejszanie widoczności blizn i rozstępów

Dodatkowo, aloes jest bardzo dobrze tolerowany przez większość osób, w tym także dzieci. Alergie na aloes zdarzają się bardzo rzadko, co czyni go szczególnie wartym uwagi w pielęgnacji cery reaktywnej i bardzo wrażliwej.

Aloes a leczenie ran i podrażnień

Znajdujące się w miąższu aloesu polisacharydy wykazują zdolność do stymulacji procesu namnażania się nowych komórek, który jest niezbędny w prawidłowym procesie gojenia się ran i podrażnień. Uszkodzony fragment naskórka musi bowiem zostać zastąpiony nowym i tym procesie niebagatelną rolę odgrywają fibroblasty – produkują m.in. kwas hialuronowy oraz wchodzącą w skład tkanki łącznej hydroksyprolinę. Im szybsza reakcja i praca fibroblastów, tym łatwiej i sprawniej zachodzi proces gojenia się rany.

W latach 2008-2010 w Pakistanie przeprowadzono badanie mające na celu porównanie skuteczności żelu aloesowego z kremem zawierającym 1% sulfatiazolu (standardowego leku) w leczeniu oparzeń drugiego stopnia. Jak wykazano, w grupie osób stosujących dwa razy dziennie opatrunki nasączone żelem aloesowym proces gojenia przebiegał szybciej – aż w 92% przypadków zakończył się w ciągu 20 dni. W grupie stosującej krem z sulfatiazolem miało to miejsce zaledwie w 48% pacjentów.

Co ciekawe, antyoksydacyjne właściwości aloesu pozwalają również zniwelować wolne rodniki w obrębie rany, nie dopuszczając do dalszych uszkodzeń komórkowych.

Aloes a wolne rodniki

Zawarte w miąższu aloesu witamina E, witamina C, flawonoidy oraz taniny słyną ze swoich zdolności antyoksydacyjnych. W 2014 roku grupa naukowców z Korei Południowej i Sri Lanki postanowiła sprawdzić, jak w starciu z wolnymi rodnikami sprawdzą się wspomniane akapit wyżej polisacharydy. Wyodrębniono je z miąższu aloesu i sprawdzono skuteczność wobec kilku wybranych reaktywnych form tlenu. Wyniki zarówno testu in vitro jak i in vivo wykazały, że owszem, polisacharydy chronią przed stresem oksydacyjnym oraz degeneracją komórek spowodowanych aktywnością wolnych rodników.

W antyoksydacyjnych właściwościach aloesu wiązałabym źródło przekonań o niezwykłej przeciwstarzeniowej sile tej rośliny. Jest to jednak ochrona przed przedwczesnym starzeniem się skóry niż starzeniem się skóry w ogóle (tego nie unikniemy, sorry).

Aloes a trądzik

Polisacharydy to nie jedyny mocarz wchodzący w skład miąższu liści aloesu. Równie ciekawe są antrachinony – niezbyt duże cząsteczki pochodzenia naturalnego o bardzo imponującym spektrum działania. Nie tylko zapewniają bardzo dobrze działanie… przeczyszczające (czy kogoś wciąż dziwi fakt, że jednym ze skutków ubocznych doustnej aplikacji aloesu są częste i niezwykle… eee… płodne wizyty w toalecie?!), ale również wykazują podobne właściwości jak tetracyklina.

Tetracyklina – antybiotyk stosowany głównie w leczeniu trądziku. Wykazuje bardzo dobre działanie bakteriobójcze i przeciwzapalne. Z łatwością przenika do płynów ustrojowych i tkanek (m.in. do skóry i gruczołów łojowych).

Żel Aloesowy Benton

Aloes jest więc bardzo interesujący szczególnie w kontekście pielęgnacji cery z wyraźnymi niedoskonałościami – mieszanej, tłustej i trądzikowej, która targana nieustannymi stanami zapalnymi jest przy tym bardzo wrażliwa i wymagająca szybkiej regeneracji. Ale aloes przyda się także do:

  • łagodzenia drobnych otarć, podrażnień i zranień (np. po depilacji, zbyt intensywnych kuracjach złuszczających, ukąszeniach owadów)
  • niesienia ulgi skórze po nadmiernej ekspozycji na słońce
  • zapobiegania łupieżu skóry głowy
  • codziennej pielęgnacji skóry alergicznej, nadreaktywnej, atopowej
  • codziennej pielęgnacji skóry normalnej, zwłaszcza w młodym wieku
  • stosowania żelu aloesowego jako zamiennika kremu, zwłaszcza wiosną i latemw ciągu dnia.

Moje doświadczenia z żelem aloesowym

Na fali popularności żeli aloesowych oraz konieczności szybkiego zużycia wielkiego, przywiezionego z Korei Południowej słoja tegoż specyfiku, skusiłam się zeszłym latem na kilkutygodniowy test. Rezultaty były na tyle zachęcające, że żele aloesowe pozostały ze mną do dziś. Moja trądzikowa skóra bardzo dobrze na nie reaguje – szybciej się regeneruje oraz ogólnie nie sprawia większych problemów pielęgnacyjnych. Poziom nawilżenia oceniam jako satysfakcjonujący (szczególnie latem), ale po przetestowaniu kilku popularnych na rynku wersji skłaniam się jednak do produktów bazujących nie tylko na czystym aloesie, ale także na dodatku substancji nawilżających – gliceryny, propolisu czy kwasu hialuronowego. Bez nich niestety bardzo kiepsko z zapewnieniem prawidłowego poziomu nawilżenia naskórka.

Źródła:

Kang M.C., Kim S.Y., Kim Y.T. In vitro and in vivo antioxidant activities of polysaccharide purified from Aloe vera (Aloe barbadensis) gel. Carbohydr Polym. 2014;99:365–371

M. H. Radha, N. P. Laxmipriya, Evaluation of biological properties and clinical effectiveness of Aloe vera: A systematic review, J Tradit Complement Med. 2015 Jan 5(1):21-26 

M.N. Shahzad, N.Ahmed, Effectiveness of Aloe Vera Gel compared with 1% silver sulphadiazine cream as burn wound dressing in second degree burns, J Pak Med Assoc. 2013 Feb;63(2):225-30

Druga część wpisu – Analiza składów popularnych żeli aloesowych