O mnie

Kilka lat rozpoczęłam swoją pierwszą”dorosłą”pracę zawodową.

Brak doświadczenia koniecznie chciałam nadrobić odpowiednim wizerunkiem – schludny strój na miarę nieco skromnych możliwości finansowych, modne gadżety i zadbana cera. To ostatnie pozostało jednak w sferze marzeń, bowiem każdego ranka, zawieszając w biurze płaszcz do szafy, w gigantycznym lustrze mogłam „podziwiać” wcale nieradosną kompozycję w skład, w której wchodziły: zaskórniki, wypryski i podskórne gule (w dowolnej kolejności i różnym…eee..nasyceniu). Wyjątkowo skuteczny sposób na kompletnie zniweczenie tych żałosnych prób stworzenia wizerunku kobiety sukcesu. Byłam świeżo po studiach, wypryszczona i…w aparacie ortodontycznym.

Ratunek upatrzyłam sobie w intensywnie kryjących podkładach i takich z uporem maniaka wyszukiwałam w sieci. Po dłuższych poszukiwaniach trafiłam na forum na portalu wizaz.pl, gdzie z wypiekami na twarzy przeczytałam o zbawieniu wszystkich trądzikowców – pół-podkładzie, pół-zaprawie murarskiej Double Wear od Estee Lauder. Jego cena przyprawiła mnie o palpitacje, więc sięgnęłam po koreańskie cudo, zwane szumnie tańszym odpowiednikiem DW. A był to krem BB Lioele Triple Solution. Po nim przyszły kolejne koreańskie kosmetyki, a ja następne lata spędziłam, poświęcając każdą wolną chwilę na uzupełnianie swojej wiedzy o mądrej i świadomej pielęgnacji skóry.

Tym oto hobby dzielę się na łamach mrsmagda.pl.

Nie ma tu miejsca na kiepskie kosmetyki oraz pielęgnacyjne przekłamania, półprawdy i bezmyślnie powtarzane bzdury, na jakie natrafiam się nieustannie w internecie. Nie ma też lepszych i gorszych metod pielęgnacji – przyglądam się wnikliwie wszystkim, wybierając z nich to, co najlepsze.

PS. Niestety wciąż miewam pryszcze.