Olej z pestek malin jako filtr UV?

Olej z pestek malin jako filtr UV?

Wiecie, co bym powiedziała wyjątkowo nielubianej osobie, żeby długofalowo mścić się za doznane przykrości? Poradziłabym stosowanie naturalnych olejów (w tym wspomniany w tytule olej z pestek malin) zamiast kosmetyków z filtrem przeciwsłonecznym. 

Uczestniczyłam ostatnio w żywej dyskusji na temat filtrów przeciwsłonecznych na Facebookowej grupie poświęconej analizie składów kosmetyków. Wśród wielu wypowiedzi znalazła się też jedna, która spowodowała, że z szoku, niedowierzania oraz przerażenia przestałam oddychać. Jedna z uczestniczek z radością wyznała, że ktoś polecił jej, aby w ciąży stosowała najlepszy naturalny filtr UV, czyli olej z pestek malin i ona tę rekomendację przekazuje dalej.

BR… OLEJ Z PESTEK MALIN JAKO FILTR PRZECIWSŁONECZNY

Piszę te słowa i dalej drżę, bowiem nie ma, naprawdę NIE MA gorszej rady pielęgnacyjnej. To nie tylko najgorszy pomysł w ramach pielęgnacji skóry ciężarnych kobiet (kiedy tak łatwo o przebarwienia), ale najgorszy pomysł w ogóle.

Oleje to cudowne substancje i niezbity dowód na hojność natury. Dzięki bogatej zawartości kwasów tłuszczowych, witamin, cukrów itp. są niezwykle wartościowym składnikiem pielęgnującym skórę. Dobrze dobrane w formule kosmetyku (ba, nawet stosowane solo) potrafią naprawdę czynić cuda. Niektóre z nich wykazują także właściwości promieniochronne – tworzą na powierzchni skóry naturalną barierę chroniącą skórę przed promieniowaniem słonecznym.

Slonce a skora

Najpopularniejsze naturalne filtry UV to m.in. masło shea, masło z nasion kakaowca, olej z nasion marchwi czy właśnie olej z pestek malin. Samo to odkrycie wystarczyło, żeby pewna grupa zaczęła promować te oleje jako sprawdzone (!), bezpieczne (!!) i stabilne (!!!!) eko-zamienniki syntetycznych filtrów UV. O jakiej grupie mówimy? To przede wszystkim sklepy z półproduktami kosmetycznymi, sklepy z organicznymi i ekologicznymi kosmetykami oraz rzecz jasna pewien typ blogerek – ten, który lubi puszczać w obieg niesprawdzone teorie (jak np. o tym, że w Japonii nie wolno stosować fenoksyetanolu).

Co ciekawe, nie spotkałam się z dermatologiem, który twierdziłby, jakoby olej z pestek malin stanowił doskonałą alternatywę dla kosmetyków z filtrami. Przypadek? Nie sądzę.

Naturalne filtry a fotostarzenie

Faktem jest, że naturalne filtry UV zapewniają pewne spektrum ochrony przed promieniowaniem UVB (oznaczaną za pomocą faktora SPF). ALE UVB to nie jedyny rodzaj promieniowania słonecznego, z którym nasza skóra ma styczność. Wyróżniamy również promieniowanie UVC (powoduje rumień, uszkodzenia DNA, ale jego większość nie przebija się przez atmosferę… dopóki warstwa ozonowa jakoś się trzyma) oraz UVA.

Promieniowanie UVB i UVA wspólnie czynią wszystkie szkody, które przypisujemy słońcu. Wyjątkowo zdradliwe i złowieszcze jest promieniowanie UVA, które powoduje bardzo głębokie uszkodzenia na poziomie skóry właściwej. Przede wszystkim zwiększa liczbę reaktywnych form tlenu (tzw. wolnych rodników), które prowadzą do mutacji DNA oraz pogłębiają uszkodzenia powstające w wyniku promieni UVB, co w najgorszym (i niestety częstym) przypadku ma swój finał w postaci nowotworów skóry. Wolne rodniki również bardzo źle wpływają na odpowiedzialne za elastyczność, jędrność i sprężystość skóry włókna kolagenu i elastyny. Mówiąc wprost: promieniowanie UVA znacząco przyśpiesza starzenie się skóry.

Promieniowanie UV

Chińczycy wykazali, że skóra osób rasy azjatyckiej narażonych na promieniowanie słoneczne zauważalnie zaczyna się starzeć w wieku ok. 30 lat. Im większa ekspozycja na słońce, tym ten proces rozpoczyna się wcześniej (nawet o dekadę!) a same oznaki starzenia są dużo bardziej widoczne niż w przypadku osób mających sporadyczny kontakt ze słońcem.

Inne badanie przeprowadzono we Francji na grupie 298 przedstawicielek rasy kaukaskiej w wieku 30-78 lat, z których połowa wyjątkowo była rozmiłowana w kąpielach słonecznych. Na podstawie połączenia obserwacji czterech głównych objawów starzenia się skóry (zmarszczki, opadanie powiek, problemy z naczynkami, przebarwienia), rzeczywistego wieku uczestniczek badania oraz wieku, na jaki wskazywał stan skóry dłoni stwierdzono, że, owszem, istnieje korelacja dodatnia między ekspozycją na słońce a pojawieniem się większości objawów starzenia. Sformułowany wniosek jest zatrważający: nawet 80% objawów starzenia się skóry twarzy wydaje się być bezpośrednim skutkiem ekspozycji na promieniowanie słoneczne.

Jeśli więc jednym z celów stosowania filtrów ma być ochrona przed fotostarzeniem, naturalne filtry odpadają w przedbiegach.

Kiedy filtr jest skuteczny?

Mogłabym w tym miejscu zakończyć, ale pozostaje jeszcze jeden ważny aspekt: skuteczność. Jedynie filtr nałożony w odpowiedniej ilości zapewnia deklarowany poziom ochrony przed promieniowaniem UV. Przyjmuje się, że powinno to być minimum 2 mg filtra na każdy centymetr kwadratowy skóry. W praktyce oznacza to, że na samą twarz i szyję powinno się nałożyć minimum 1,5-1,8 ml. To niby niecałe pół łyżeczki, ale wbrew pozorom to bardzo, bardzo dużo. Nałożenie czystego oleju w takiej ilości oznacza nie tylko niekończące się czekanie na absorpcję (przynajmniej słońce zdąży już zajść…), ale również koszmarny efekt wizualny. Nie ma mowy o jakimkolwiek znośnym efekcie końcowym… O matowym czy satynowym wykończeniu już nie wspominając.

A gdyby tak nałożyć oleju nieco mniej, wychodząc z założenia, że lepsza kiepska ochrona niż żadna? Zmniejszenie ilości filtra, np. o wskaźniku SPF 50 (przypisywany olejowi z pestek malin) o połowę (z 2 mg na 1 mg na centymetr kwadratowy skóry) powoduje zmniejszenie ochrony z SPF 50 do… SPF 7. Czy to stabilny i wystarczający poziom ochrony przeciwsłonecznej? Czy to właściwa profilaktyka raka skóra, fotostarzenia? I wreszcie czy to mądra rada dla ciężarnych? Ich skóra i tak płata wystarczająco dużo figli, że naprawdę nie trzeba do tego dodawać pamiątki w postaci przebarwień.

A ci, którzy polecają takie „wspaniałe” pomysły jak olej z pestek malin jako filtr UV, powinni znaleźć się w tym kręgu piekieł, gdzie ani witamina C, ani arbutyna, ani lukrecja czy nawet kwas kojowy nie pomagają na przebarwienia.

Źródła:

Ebisz M., Brokowska M., Szkodliwe oddziaływanie promieniowania ultrafioletowego na skórę człowieka, Hygeia Publica Health 2015, 50(3): 476-473

Zhao P., Zhu X., Liu Y., Wang B., Wang C., Burns FJ., Solar ultraviolet radiation and skin damage: an epidemiological study among a Chinese population,Archives of Environmental Health, 1998 Nov-Dec;53(6):405-9.

Flament F., Bazin R.,Laquieze S., Rubert V., Simonpietri E., Piot B., Effect of the sun on visible clinical signs of aging in Caucasian skin, Clinical, Cosmetic and Investigational Dermatology, 2013; 6: 221–232.

Kompedium Basi Kwiatkowiej nt. filtrów UV i prawidłowej ilości filtra: http://www.biochemiaurody.fora.pl/ochrona-anty-uv-przebarwienia,3/jak-duzo-preparatu-z-filtrami-trzeba-nalozyc-jednorazowo,69.html