Phenoxyethanol zakazany w Japonii?

Phenoxyethanol zakazany w Japonii?

…czyli o tym, jak przez przypadek odkryłam jedno z najczęściej powtarzanych kłamstw w kosmetycznej eko-blogosferze, jakoby phenoxyethanol został zakazany w Japonii. 

Staram się być otwarta na różne podejścia do pielęgnacji skóry, dlatego podczytuję przeróżne blogi, udzielam się na grupach tematycznych na Facebooku, sięgam po badania i publikacje. Ostatnio w kilku źródłach promujących szeroko rozumianą pielęgnację naturalną i ekologiczne kosmetyki znalazłam informację, jakoby jeden z najpopularniejszych konserwantów – phenoxyethanol (fenoksyetanol) został zakazany w Japonii. Moje zdziwienie było bezbrzeżne, kiedy w trakcie testowania maseczki w płachcie CharaChan Mask Collection znalazłam w składzie właśnie ten składnik. Była to maska wypuszczona na japoński rynek w pierwszej połowie 2017 roku, więc czyżby japoński producent obszedł prawo? Nic z tych rzeczy. Poświęciłam całe kilka minut na porządny research i doprowadziło mnie to do odkrycia jednego z większych kłamstw, zupełnie bezmyślnie powtarzanego na blogach, serwisach parentingowych, forach czy Facebooku. Otóż, oto szokująca prawda: phenoxyethanol jest na liście konserwantów dopuszczonych do użytku w Japonii.

Ale zaraz, zaraz… o co w ogóle chodzi z tym phenoxyetha… coś tam?

2-fenoksyetanol

Źródło: Wikipedia

Phenoxyethanol (po polsku równie zgrabnie: fenoksyetanol) to substancja stosowana w kosmetyce jako konserwant, znakomicie uniemożliwia rozwój mikroorganizmów w gotowym preparacie. Jest to o tyle ważne, że nierzadko nakładamy kosmetyki palcami, co ułatwia bakteriom zorganizowanie dzikiej balangi w naszym kosmetyku. Phenoxyethanol rozbija i przegania towarzystwo zanim impreza na dobre się rozkręci; wspiera także funkcje innych wykorzystanych w formule kosmetyku konserwantów. Stąd często spotykane połączenie parabenów i fenoksyetanolu w składzie jednego kosmetyku.

Phenoxyethanol: konserwant idealny?

Po wybuchu parabenowej histerii koncerny kosmetyczne życzliwym okiem spojrzały w stronę phenoxyethanolu. Nie tyko wykazywał bardzo dobre właściwości bakteriostatyczne, ale dodatkowo nie był obciążony złym PRem. W 1990 roku prestiżowy International Journal of Toxicology opublikował szczegółowy raport nt. bezpieczeństwa tego składnika. Zostały w nim przywołane ciekawe badania, m.in. te, które wykazały, że nierozcieńczony phenoxyethanol, choć mogący podrażniać okolice oczu, w stężeniu do 2,2% jest całkowicie bezpieczny. Dodatkowo, przeprowadzone testy skórne nie wykazały działania teratogennego, embriotoksycznego czy fetotoksycznego nawet przy zastosowaniu toksycznej dla matki dawki (bardzo mnie ten aspekt zainteresował, ale niestety nie dokopałam się do szczegółów). Raport podważał również popularną w latach 80. hipotezę, jakoby phenoxyethanol miał powodować mutacje genów u zwierząt.

Jest też druga strona medalu. Po pierwsze, we wspomnianym wyżej raporcie udowodniono drażniący wpływ phenoxyethanolu na skórę królików (co ciekawe, świnki morskie reagowały 2% stężenie fenoksyetanolu już dużo lepiej). Skłoniło to wielu naukowców do bardziej zachowawczego podejścia: jeśli nie ma badań jednoznacznie potwierdzających bezpieczeństwo tego konserwantu, lepiej zachować sceptycyzm zamiast hurra optymizmu. Konserwant ten jest również jednym z najpopularniejszych alergenów, więc może nie służyć osobom o skórze alergicznej, reaktywnej i bardzo wrażliwej.

Kontrowersje wokół fenoksyetanolu

Fenoksyetanol

W 2008 roku swoje trzy grosze dorzuciła także amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA), wydając ostrzeżenie w formie notatki prasowej przed stosowaniem popularnego preparatu pielęgnującego sutki przeznaczonego dla matek karmiących piersią. Ów krem zawierał właśnie phenoxyethanol, który połknięty przez dziecko miał wywoływać szereg skutków ubocznych, m.in. wymioty, biegunkę oraz wpływać negatywnie na czynności centralnego układu nerwowego. W odpowiedzi na stanowisko FDA organizacje certyfikujące naturalne i organiczne kosmetyki (m.in. Ecocert) momentalnie wpisały fenoksyetanol na swój indeks składników zakazanych.

Nieszczęsnym phenoxyethanolem zainteresowała się także Komisja Europejska. W 2016 roku grupa kilkunastu naukowców wydała ponad 100-stronicową opinię nt. bezpieczeństwa stosowania tego konserwantu, w tym także w kosmetykach dla dzieci i niemowląt. Po przeanalizowaniu ponad setki najróżniejszych badań nad fenoksyetanolem, został osiągnięty kompromis: stosowanie phenoxyethanolu w stężeniu do 1% w gotowym produkcie jest uznawane za bezpieczne. W Japonii również obowiązuje maksymalne dopuszczalne stężenie fenoksyetanolu w gotowym produkcie w wysokości do 1%.

Tyle w kwestii legalności tego składnika w Kraju Kwitnącej Wiśni. Na pytanie: czy stosować kosmetyki z phenoexythenolem, odpowiem krótko: zależy.

Decyzję o stosowaniu lub odrzuceniu kosmetyków z tym konserwantem trzeba uzależnić, m.in. stosowanego podejścia pielęgnacyjnego (dla osób kierujących się wykładnią Ecocertu phenoxyethanol całkowicie odpada), uwrażliwienia skóry, etapu w życiu (niektórzy zalecają ciężarnym i kobietom karmiącym piersią ostrożność w stosowaniu tego konserwantu) czy nawet wiary w raporty rządowych instytucji.

Ja stosuję, stosowałam także w trakcie ciąży. W publikowanych na blogu analizach jednak zawsze zaznaczam ten składnik na pomarańczo, zwracając uwagę na towarzyszące mu kontrowersje.

Źródła:

Journal of the American Collage of Toxicology Final Report on the Safety of Phenoxyethanol, Volume 9, Number 2, 1990 

Opinia Komisji Europejskiej o fenoksyetanolu: https://publications.europa.eu/en/publication-detail/-/publication/1c728aea-ffde-11e6-8a35-01aa75ed71a1

Ministry of Health and Welfare Notification No. 221 of 200, Cosmetics Standards: http://www.mhlw.go.jp/english/dl/cosmetics.pdf

Reuters, FDA says nipple cream could harm infants, 26.05. 2008

https://www.reuters.com/article/us-fda-cream/fda-says-nipple-cream-could-harm-infants-idUSN2330272920080526)