Ulubieńcy kosmetyczni końca zimy (+ analizy składów)

Ulubieńcy kosmetyczni końca zimy (+ analizy składów)

Po powrocie z niezwykle przyjemnego i pierwszego w sezonie przedwiosennego spaceru zajrzałam do kalendarza i stwierdziłam: to już pora, aby na blogu pojawili się ulubieńcy kosmetyczni końcówki mijającej zimy. 

Styczeń, luty i początek marca spędziłam w dużej mierze na zaopatrywaniu się w nowe kosmetyczne nabytki i następnie testowaniu ich. A wynik tych testów jest następujący: oto oni, piątka wspaniałych przełomu zimy i wiosny 2018.

Kolejność alfabetyczna

COSCODI, SPARKING WINE MASK SHEET – cena nieznana / 25 ml

Coscodi Wine Sparkling Mask Sheet

Kosmetyk z cyklu ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… gdzie kupić. Jeszcze przed Bożym Narodzeniem otrzymałam ją w pracy do testów i tak sobie leżakowała i czekała na użycie. Pewnego ponurego wieczoru, kiedy rozpaczliwie marzyłam o kieliszku truskawkowego bellini, a którego jeszcze przez co najmniej dobre kilka miesięcy mi nie wolno, wyciągnęłam tę maseczkę z zakamarków łazienki. Tak oto stała się jedynym dopuszczalnym zamiennikiem wina w moim życiu.

Skład

Water, Glycerin, Butylene Glycol, Glycereth-26, 1-2-Haxanediol, Niacynamide, Wine Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Betaine, Rosa Centifolia Flower Water, Sodium Hyaluronate, Trehalose, Allantoin, Lactobacillus/Soybean Ferment Extract, Salix Alba (Willow) Bark Extract, Cinnamomum Cassia Bark Extract, Origanum Vulgare Leaf Extract, Chamaecyparis Obtusa Leaf Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Portulaca Olearacea Extract, Calcium Panthothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCI, Maltodextrin, Sodium Starch Octenylsuccinate, Silica, Dipotassium Glyrrhizate, Ethylhexylglycerin, Xanthan Gum, Adenosine, Fragrance, Phenoxyethanol

Zadaniem maski jest głęboka rewitalizacja i relaks skóry. Zapewnia nawilżenie naskórka, ukojenie i rozświetlenie cery oraz działanie anti-aging (a to za sprawą bogatego w resweratrol wyciągu z wina). W składzie także m.in. witamina B3 (moja ukochana kosmetyczna witamina), wyciąg z czerwonego wina oraz z samych winogron (działają antyoksydacyjnie oraz przeciwzapalnie), hydrolat z płatków róży stulistnej (łagodzi, koi oraz lekko ściąga rozszerzone pory) oraz masa innych ekstraktów. Z substancji potencjalnie drażniących wrażliwą skórę i oko fanek naturalnej pielęgnacji mamy jedynie konserwant (phenoxyethanol). Niestety, z tego co widzę skład nie jest podany wg INCI, a szkoda.

Nie wiązałam z nią wielkich nadziei, ale to jedno z najprzyjemniejszych kosmetycznych „rozczarowań” ostatnich dni. Ma absolutnie przyjemny i słodki zapach (gdyby różowy kolor miał zapach to byłby to zapach ten maski). Po użyciu skóra jest ukojona, zrelaksowana, nawilżona i pełna blasku. Minus? Absolutnie nigdzie nie da się jej kupić. Coscodi to bardzo niszowa marka, dopiero stawiająca swoje pierwsze kroki na rynku kosmetycznym.

LANEIGE, LIP SLEEPING MASK – 15-20 dolarów / 20 g

Laneige Lip Sleeping Mask

Napisałam osobny post z recenzją i analizą składu tej maski, którego lekturę polecam. Chętnie jednak napiszę po raz kolejny: ta maska uratowała moje usta przed kompletną katastrofą w trakcie ostatniej fali mrozów. Wspaniale zmiękcza, pielęgnuje i dba o skórę ust. Jest wybawieniem, gdy tradycyjne balsamy i sztyfty ochronne wymiękają. A ponieważ mam wyjątkowo suche powietrze tej zimy w mieszkaniu (przy kompletnie zakręconych grzejnikach), wciąż po nią sięgam. Jednocześnie mam wrażenie, że w ogóle jej nie ubywa ze słoiczka, mimo że czasem podkrada ją… mój mąż.

MINISTERSTWO DOBREGO MYDŁA, ODŻYWCZY PEELING CUKROWY – 38 zł / 300 g

Ministerstwo Dobrego Mydla Odzywczy Peeling Cukrowy

O ile mam prawdziwego bzika na punkcie pielęgnacji skóry twarzy, kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji skóry całego ciała mogłyby dla mnie nie istnieć. Byłoby to jednak dla wszystkich wielką stratą, gdyby ten peeling nagle przestał istnieć – mogłoby to niejedną fankę Ministerstwa Dobrego Mydła doprowadzić do rozpaczy. Jest to chyba najpyszniej pachnący kosmetyk do ciała, jaki kiedykolwiek używałam. Potrafię nieraz otwierać ten ciężki, szklany słoik (a ile się przy tym namęczę, bo nakrętka trzyma się bardzo mocno) dla samej przyjemności zanurzenia nosa w ten absolutnie obłędny, słodki zapach śliwki.

Skład

Sucrose, Prunus Domestica (Plum) Kernel Oil, Tocopherol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Vitis Vinifera (Grapeseed) Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Macadamia Ternifolia Oil, Cera Flava, Leuconostoc/ Radish Root Ferment Filtrate, Lactobacillus & Cocos Nucifera Fruit Extract, Squalane, Ricinus Communis (Castor) Oil, Parfum, Glycerin

Poza niemal orgazmicznymi doznaniami dla nosa mamy jeszcze przepiękny, zupełnie naturalny skład – m.in. witamina E (wzmacnia płaszcz hydrolipidowy), olej z pestek śliwki (koi, nawilża i odbudowuje uszkodzony naskórek), słodkich migdałów (nawilża i odżywia), pestek winogron (zmiękcza skórę) i…wiele, wiele innych. Nie ma tu absolutnie nic, do czego można byłoby mieć choćby najmniejsze zastrzeżenia. Dla tego peelingu warto żyć.

RESIBO, KREM POD OCZY – 89 zł / 15 ml

Resibo Krem pod oczy

Długo chodziłam wokół tego kremu, ciągle przekładając w czasie pierwszy zakup. Zbyt długo, ale z drugiej strony być może potrzebowałam tych kilkunastu wcześniejszych kremów, aby ocenić (a raczej: docenić) tego niepozornego gagatka? Na szczęście pierwszy zakup już dawno temu się odbył, a w ślad za nim następne. Mam niemałą obsesję na punkcie skóry pod oczami, więc i wymagania wobec kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji tego rejonu dosyć wysokie.

Skład

Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Propanediol, Crambe Abyssinica Seed Oil, Coco Caprylate/Caprate, Glycerin, Cetearyl Olivate, Argania Spinosa Kernel Oil, Sorbitan Olivate, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopherol, Cetearyl Alcohol, Sodium Hyaluronate, Rheum Rhaponticum Root Extract, Commiphora Mukul Resin Extract, Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil, Caffeine, Cucurbita Pepo Seed Extract, Ruscus Aculeatus Root Extract, Solidago Virgaurea Extract, Citrus Limon Peel Extract, Zea Mays Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Hydrogenated Olive Oil, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Sucrose Palmitate, Microcrystalline Cellulose, Cellulose Gum, Xanthan Gum, Glyceryl Linoleate, Sodium Phytate, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum

Resibo słynie z bardzo dobrych składów kosmetyków i nie inaczej jest w przypadku tego kremu pod oczy. Oprócz kompozycji pielęgnujących olejków, w tym głównie oleju abisyńskiego, arganowego oraz słonecznikowego, w składzie znajduje się także m.in. witamina E (chroni przed wolnymi rodnikami oraz wzmacnia naskórek), kofeina (pobudza mikrokrążenie krwi, zmniejsza cienie i opuchliznę) oraz co najmniej kilkanaście innych ekstraktów roślinnych i olejów. Do tego przyjazne dla skóry konserwanty (kwasek cytrynowy, benzoesan sodu) i jedynie jeden składnik, na który powinni uważać alergicy – pottasium sorbate (pomijając oczywiście fakt, że wyciągi i olejki roślinne także mogą uczulać, ale to jest zawsze sprawa indywidualnych preferencji skóry).

Ten krem daje mi absolutnie wszystko, czego potrzebuję: intensywne nawilżenie i odżywienie skóry pod oczami. Im dłużej go używam, tym skóra jest bardziej promienna i zdrowa, co mnie tym bardziej cieszy, że ten wyśmienity kosmetyk jest polskiej produkcji i autorstwa mojej koleżanki.

VIANEK, ŁAGODZĄCY TONIK-MGIEŁKA DO TWARZY – ok. 20 zł / 150 ml

Vianek Tonik do twarzy

Kupiłam zupełnym przypadkiem, skuszona dobrą prasą podkarpackiej marki Vianek oraz… niską ceną. Moja cera nie należy do tych szczególnie wrażliwych, ale szukałam toniku o łagodnym działaniu (stosowany zimą COSRX Blackhead BHA Liquid dawał mi popalić) i przede wszystkim w mgiełce. Uwielbiam toniki w formie mgiełki. Są szalenie wygodne i wprost stworzone dla leniuszków, które lubią sobie raz, dwa prysnąć mgiełką na twarz i w międzyczasie wyszorować zęby. Vianek ma jeszcze nawilżającą wersję toniku-mgiełki, ale jakoś instynktownie wybrałam wersję różaną.

Skład

Aqua, Glycerin, Panthenol, Rosa Canina Fruit Extract, Decyl Glucoside, Coco-glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lactobionic Acid, Lactic Acid, Sodium Alginate, Allantoin, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Pelargonium Graveolens Oil, Parfum, Geraniol

Poza jedyną, ale za to silnie uczulającą substancją zapachową (geraniol) skład jest spełnieniem marzeń o łagodzącym toniku. Wśród składników o największej zawartości znajdują się: gliceryna (uzupełnia niedobory nawilżenia), panthenol (łagodzi podrażnienia) oraz ekstrakt z owoców dzikiej róży (naturalne bogactwo witaminy C – rozświetla, chroni przed wolnymi rodnikami, wzmacnia naczynia krwionośne). Tonik zawiera także działające łagodnie środki powierzchniowo czynne, więc może służyć także do delikatnego oczyszczania twarzy (np. w ciągu dnia, podróży lub rano). W tym wypadku lepiej wylać odrobinę kosmetyku na wacik, a następnie bardzo delikatnie przetrzeć skórę.

Tonik świetnie odświeża skórę, relaksuje i koi, co jest widoczne niemalże od razu po aplikacji. Powinien zainteresować szczególnie posiadaczki cery naczynkowej. Dla mnie bomba i bardzo obiecujący początek znajomości z marką Vianek. Minusy? Po pierwsze, trzeba albo wyjątkowo lubić różane aromaty w kosmetykach… albo przyzwyczaić się do intensywnego zapachu kosmetyku. Po drugie, Vianek korzysta jedynie z naturalnych konserwantów (co, jak zaraz się okaże, może być jednocześnie wadą i zaletą), dlatego tonik należy zużyć w przeciągu trzech miesięcy od otwarcia.

A jacy są Wasi ostatni ulubieńcy kosmetyczni? Dajcie znać w komentarzach, bo, jak zwykle, jestem żądna kosmetycznych inspiracji!